Demontaż bidetu, umywalki, sedesu lub pisuaru w Łodzi kosztuje 50 zł. Pozycja dotyczy jednego urządzenia i najczęściej zamawia się ją razem z montażem nowego sprzętu, żeby hydraulik przyjechał tylko raz.
Najważniejszy element całej pracy, jeśli nowe urządzenie nie jest montowane tego samego dnia. Otwarty odpływ kanalizacyjny w ciągu kilku godzin wypuszcza do mieszkania zapach z pionu, a przy dłuższej przerwie także owady. Zatykamy go szczelnie i mówimy, ile czasu takie zabezpieczenie może stać.
Przy urządzeniach montowanych kilkadziesiąt lat temu ryzyko jest inne niż przy nowych: zawór odcinający bywa zapieczony i nie zamyka się do końca, a stalowa rura potrafi pęknąć przy odkręcaniu. Sprawdzamy zawory przed rozpoczęciem i mówimy wprost, jeśli demontaż wymagałby zamknięcia wody w całym pionie — to decyzja administracji budynku, a nie nasza.
Nie wywozimy zdemontowanego sprzętu — ceramika sanitarna to odpad gabarytowy i trzeba go zgłosić do odbioru. Nie kujemy ścian ani posadzek przy usuwaniu urządzeń wbudowanych. Nie demontujemy stelaży zabudowanych płytami.
Dostęp do zaworu odcinającego i wolne miejsce przed urządzeniem. Wskaż, gdzie ma trafić zdemontowany sprzęt — najczęściej jest to balkon, piwnica albo miejsce przy śmietniku.
Najczęściej przed remontem łazienki, kiedy ekipa budowlana ma wejść do pustego pomieszczenia, i przy wymianie sprzętu na model kupowany dopiero po zdjęciu starego — bo wtedy da się zmierzyć rozstaw mocowań i średnicę odpływu, zamiast zgadywać ze zdjęcia.
Umywalka i sedes to około pół godziny każde. Przy zapieczonych mocowaniach dłużej, bo śruby trzeba wycinać zamiast odkręcać.
Nie, to osobna pozycja za 50 zł, ale realizowana w tej samej wizycie.
Bez ograniczeń, każde liczy się osobno.
Tak, jeśli nowy sprzęt ma być montowany później. Powiemy, na jak długo.