W cenie jest wyznaczenie wysokości, wiercenie, kołki dobrane do rodzaju ściany, wypoziomowanie i zawieszenie karnisza. Firan i zasłon nie wieszamy — to robota na pięć minut, którą każdy wykona sam, a my nie chcemy liczyć za nią osobno.
Karnisz jest po stronie klienta. Warto kupić go przed wizytą razem z kompletem wsporników; brakujący wspornik to najczęstszy powód, dla którego montaż trzeba przerwać w połowie.
Ta sama usługa w bloku z wielkiej płyty i w kamienicy na Dolnym Mieście to dwie różne prace. W wielkiej płycie kołek trzyma praktycznie zawsze. W kamienicy pod tynkiem bywa cegła pełna, ale bywa też pustak, stara instalacja albo warstwa tynku grubości kilku centymetrów — wtedy standardowy kołek nie sięga do muru i cały karnisz wisi na tynku, który wykrusza się po kilku miesiącach.
Dlatego zawsze sprawdzamy ścianę detektorem i przy grubym tynku używamy dłuższych kotew. Przy ściankach z płyty gipsowo-kartonowej konieczne są kotwy motylkowe — zwykły kołek w kartonie nie utrzyma nawet lekkiej zasłony.
Montaż do sufitu wygląda podobnie, ale ma jedno ograniczenie: w mieszkaniach z sufitem podwieszanym trzeba trafić w profil konstrukcyjny albo zastosować kotwy do płyty. Jeśli sufit jest napinany, montażu nie wykonujemy — przebicie membrany oznacza wymianę całej powierzchni, a to koszt nieporównywalny z ceną usługi.
Minimalna wartość zlecenia wynosi 150 zł, więc jeden karnisz jej nie domyka. Zwykle zamawia się dwa albo trzy, albo dobiera inną pozycję — zawieszenie obrazów, montaż półki, skręcenie mebla. Ekipa rozstawia narzędzia raz, więc każdy kolejny karnisz idzie szybciej niż pierwszy.
Nie skracamy karniszy na wymiar i nie przerabiamy szyn — to praca warsztatowa. Nie montujemy też rolet w kasetach ani żaluzji fasadowych; roletę zwykłą w ścianie potrafimy zawiesić, ale systemy okienne zostawiamy firmom, które je sprzedają i objęły gwarancją.
Najwięcej czasu na miejscu zabiera nie wiercenie, tylko ustalanie, gdzie karnisz ma wisieć. Warto więc wcześniej zdecydować dwie rzeczy: na jakiej wysokości nad oknem i o ile ma wystawać poza framugę z każdej strony. Standardowo montuje się go dziesięć do piętnastu centymetrów nad wnęką i dwadzieścia poza nią, ale przy niskich sufitach częściej podnosi się karnisz pod sam sufit, żeby optycznie wydłużyć okno.
Przyda się też informacja, czy w ścianie nad oknem biegną przewody — w mieszkaniach po remoncie bywa tam poprowadzone zasilanie rolety albo oświetlenia.
Poprawnie zamocowany karnisz nie wymaga już żadnej obsługi przez lata. Jeśli po sezonie zaczyna się chwiać albo z otworu sypie się pył, znaczy to, że kołek pracuje w tynku zamiast w murze — i wtedy dokręcanie nic nie da, trzeba przewiercić w nowym miejscu z dłuższą kotwą. Dlatego przy grubym tynku od razu dobieramy mocowanie z zapasem, zamiast wracać po pół roku.
Obsługujemy cały Gdańsk oraz Gdynię i Sopot, bez dopłaty za dojazd. Liczbę karniszy podasz w formularzu zamówienia.
Nie, zostawiamy to Państwu. W cenie jest sam karnisz, wypoziomowany i zamocowany.
Tak, razem z kompletem wsporników. Brakujący wspornik zatrzymuje montaż w połowie.
Nie. Przebicie membrany oznacza wymianę całej powierzchni sufitu.
Zwykle pięć do ośmiu, zależnie od rodzaju ścian.